Ain’t no sunshine when shes gone

maj 12, 2008

Właśnie kupiłem gitarę. Akustyk jest czwartym, aktywnym, instrumentem w moim domu. Mam też dwie gitary basowe i jedną elektryczną. Nie jestem w stanie policzyć ile gitar przeszło przez moje ręce. Niestety domowników mam średnio tolerancyjnych. Niektórym się wydaje, że jedna gitara powinna wystarczyć do wszystkiego.
Niestety. Akustyk daje możliwość grania bez myślenia o wzmacniaczach, kolumnach, energii elektrycznej, procesorach i efektach. “Pudło” jest lekkie i mobilne, no i ma specyficzny klimat. Z kolei gitara elektryczna jest po prostu mała i poręczna. Elektryk daje swobodę ruchu. Pierwsza gitarę basową kupiłem tylko i wyłącznie po to, żeby zagrać pochód z Piosenki młodych wioślarzy. Sprzęt jest dobry ale masywny i aby nie męczyć się podczas grania. Może bym i drugiego basu nie kupował (tym bardziej, że bas to nie to) gdyby nie Creamer.
No i mam. Mam wojnę w domu. Dobrze, że jeszcze nie padł argument “a Janko muzykant to w ogóle skrzypiec nie miał”. Na razie nie ujawniam więc moich dalszych planów (Fender Joe Strummer Telecaster, bas 5-cio strunowy, bas do jazzu, sampler). Obiecałem, że do końca maja wyprowadzę się razem ze wszystkimi moimi instrumentami. Nie wiem jak tego dokonam. W planach mam już dwie zmiany miejsca zamieszkania. Planowałem odkładać pieniądze, aby wyprowadzić się na południe. To i tak nie byłoby możliwe przez jakiś czas. Zbyt poważnie podchodzę do mojego pracodawcy, no i jest parę spraw, które wymagają ostatecznego zamknięcia. Teraz jestem zmuszony wyłożyć pieniądze na mieszkanie w Kartuzach.
Ktoś mnie niedawno zapytał o powody ucieczki z pomorza. “To przecież oczywiste…” - pomyślałem. Dla mnie jasne i oczywiste a jednak odrobinę prywatne. Nie mam problemu, by opowiedzieć o tym komuś, komu ufam jednak jakoś wymigałem się od odpowiedzi - nie jest to historyjka zbyt zajmująca.
Motyw prosty jak konstrukcja cepa, zarazem stary jak świat. Ha. Wręcz topos ludzkiej głupoty. Najprościej to ujmując - Bałtyk śmierdzi. Polskie morze cuchnie strachem i niechęcią. Myślałem, że jestem na tym punkcie przewrażliwiony. Myślałem, że wszędzie tak jest. Okazało się jednak, że nie tylko ja to widzę. Podobno chory klimat występujący wśród społeczności trójmiasta i okolic nie jest czymś normalnym i nie występuje wszędzie.
Na razie robię więc mały wypad, będę mieszkał kilka ulic dalej. Zrobię wszystko, by uciec stąd zanim zmienię się w przerażonego i owładniętego niechęcią do innych “człowieka morza”. Tak jak pewnego dnia zrozumiałem, że Podlasie przestało mi się podobać, tak teraz czuję to samo do Pomorza. Inaczej się nie da.

Z pomorzem wiąże się zdecydowana większość moich wspomnień. Tych wspaniałych - nie mogłem odgadnąć za co Bóg mnie tak kocha, dlaczego obdarowuje mnie tym co najpiękniejsze. Także tych mniej fajnych - kiedy marzyłem o śmierci lub dożywotniej izolacji.
Oceniając całość na trzeźwo. Ciężkich chwil było więcej ale nikt mi nie obiecywał, że będzie fajnie. Obecnie wydaje mi się, że te dobre rzeczy były efektem mojej pracy albo (wersja ludowa) Bóg mnie nagradzał. Uświadomiłem sobie też, że zawiniłem we wszystkim co było złe. Może nie wprost. Na pewno wszystkiego mogłem uniknąć, gdybym czasami nie milczał, lub patrzył uważniej. Mówiąc prościej - mam co chciałem. Już mam Cię dość, Twych oczu pustych. Poczekaj. Zaraz zbiję lustro.

Tekst na pięćset słów. Hehe, kupę kasy zostawiam na tym blogu :D

Cześć.


Krótka nauka a zabawy kupa

maj 10, 2008

Długa szkoła, nauka nie wesoła
U nas krótka nauka a zabawy kupa

Tak w Piosence trepa Kazik Staszewski opisywał zasadniczą służbę wojskową. Ten cytat nie ma nic wspólnego z tym co chce napisać. Zwyczajnie lubię tą piosenkę.

Jednym z moich ulubionych programów komputerowych jest, wyprodukowany przez firmę Adobe, Photoshop. “Szop” to mój pupil. Oprogramowanie ma szerokie możliwości, od obróbki fotografii, po fotomontaże, kolaże i tworzenie ilustracji. Bynajmniej nie jest to program rozrywkowy, ale dla mnie jest sposobem na nudę.

Kilka dni temu czytałem wypowiedzi użytkowników jakiegoś forum o Photoshopie i ktoś napisał:

Dopiero zaczynam w Photoshopie. Wcześniej długo używałem Corel Draw, ale wiele osób mówi, że Photoshop jest lepszy

Mam dziwne przeczucie, że autor tej wypowiedzi nie widział nigdy ani szopa ani nawet Corel Draw. Programów tych nie można porównywać, gdyż służą zupełnie innym celom. Pomijam już różnice między grafiką rastrową a wektorową.

Ostatnio używam Corela (w pracy) i wydaje mi się, że program jest strasznie toporny. Zgadzam się z powszechnie znanym twierdzeniem - Photoshop posiada ergonomiczny i wygodny interfejs, inne programy powinny być podobnie projektowane. Na szczęście czasami twórcy oprogramowania graficznego podpatrują pomysły Adobe. Pierwszym znanym mi przypadkiem był Flash - firmy Macromedia. Nawet mający mniej wspólnego z grafiką, służący do projektowania witryn internetowych Dreamweaver (także od Macromedia) miał wygląd zerżnięty z Photoshopa.
Tutaj jestem zmuszony nieco odejść od tematu i dopowiedzieć, że firma macromedia została, stosunkowo niedawno, zakupiona właśnie przez Adobe. Obecnie zarówno Flash jak i Dreamweaver (czyli najważniejsze dzieła Macromedia) są tworzone przez Adobe. Stanowią one elementy pakietu Creative Suite 3, a najważniejszym elementem CS3 jest Photoshop.

Wracając do tematu. Interfejs Corel Draw utrudnia mi pracę z tym programem, interfejs Gimpa powoduje, że program wydaje się być zemstą programistów za krzywdy doznane w dzieciństwie.

Niedawno widziałem jak fajne grafiki powstają przy wykorzystaniu dwóch programów: Corel Painter X oraz Adobe Photoshop. Painter X to bardzo ciekawy wynalazek. program to profesionalny symulator naturalnych technik artystycznych. Producent chwali się, że CPX jest podstawowym sposobem pracy wielu, mniej lub bardziej znanych, artystów.

Zainstalowałem więc Corel Paniter. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne (wygląd ściągnięty z szopa!) ale… odpadłem. Mimo, że poczułem się jak w domu nie potrafiłem zrobić nic. Kompletny brak znajomości zagadnień związanych z plastyką powoduje, że nie jestem w stanie pracować z kolejnym wynalazkiem Corela. Dlatego poświęcam sporo czasu na rysowanie. Plastyka ze mnie nie będzie ale generalnie robię jakieś postępy motywujące do dalszej pracy. Na razie spędzam dużo czasu nad ołówkiem i szkicownikiem ale czuję się jak wtedy, gdy stawiałem pierwsze kroki z Photoshopem. Pewnie jestem już za stary na naukę rysowania, nie jest to tak proste jak granie na gitarze ale fajnie jest się uczyć.


Piosenki

maj 9, 2008

“W pustej szklance pomarańcze…” - Feel (szklanka jest obecnie pełna, gdyż zjadłem pomarańcze)

“Mknie balon nocy z knajpy gondolą.” - Staszek Staszewski (jasne, tylko dokąd ów balon nocy tą gondolą mknie?)

“Z nieba padał deszcz…” - Wilki (z nieba?!?)

“Zebrane zwały świadomości są / niczym projektor - znowu dobro, zło” - Kazik Staszewski (a wielka hałda mego ego przypomina coś kineskopowego)

“Z nudów idę i stoję osiem dni po dmuchany ryż” - Perfect (już nigdy nie powiem, że nudzi mi się)

“Zawsze z tobą chciałbym być, przez cale lato…” - Ich Troje (aż nas śmierć rozdzieli albo do niedzieli)

“Mogłeś więcej niż byś mógł.” - Ewelina Flinta (eee, o co chodzi?)

“Wejdź do domu, to nie zmokniesz” - Demono (szpanuje, że dach załatał)

“Kroplą deszczu namaluję Cię, a potem długo tak sam w to nie uwierzę.” - ? (odkrył w sobie artystę i jest w szoku)


Dorosłem

maj 4, 2008

Planowałem zniszczenie wszystkich moich płyt punkowych. Nie zrobiłem tego przez wzgląd na cholerne zachmurzenie obecne nad północną Polską - regionem, który kiedyś był “mój”.
Definitywnie oderwałem się od punka w momencie, gdy Maciej Maleńczuk razem z Wojtkiem Waglewskim zaprezentowali w TVP 2 pochodzący ze wspólnej płyty utwór: Koledzy.

Właśnie oglądałem pewien teledysk i zrozumiałem, że zaszło dziwne zjawisko. Mimo, że słucham zupełnie innej muzyki, nadal włączam te same zespoły. Kult, już nie ten z bardzo wczesnego okresu swego funkcjonowania, ale nadal ten grający piosenkę Arahja. Zresztą tak Kazik Staszewski jak i jego najważniejszy projekt zawsze były mostem łączącym punkowy bunt z nowoczesnym brzmieniem i eksperymentami muzycznymi.

Wam dali punkowe stroje abyście czuli się wolni. Wszystko system uczynił a wy jesteście niewolni.

Kult został a typowego punka porzuciłem dla takich zespołów jak Depeche Mode Ich największy chit - Freelove został zremiksowany przez DJ’a z Cypress Hill:

Pamiętam, że kiedyś słuchałem zespołu Hurt. Piosenka “Kanał” należała do najlepszych kawałków polskiego punka. Przebolałem zmianę stylistyki i nawet się z tego ciesze, bo miejscami przypominają mi DM (i tu właśnie wklejam didełoklip, o którym wspomniałem na początku)


Prosty, popowy tekst. Cholernie mi się podoba, zresztą posłuchajcie. Tak standardowe i schematyczne a jednak autor wstawił kilka ciekawostek.

Dalej tekstu nie ma i w temacie punka już nie będzie.

Cześć!


Czynnik X

maj 3, 2008

Czy zdarzyło Ci się odczuwać pustkę spowodowana brakiem czegoś niezdefiniowanego? Tzn. brakuje Ci czegoś, ale jak zaczynasz to uczucie analizować to dochodzisz do wniosku, że masz absolutnie wszystko, co jest człowiekowi potrzebne. Było tak kiedyś?

Nie wiem, czy jest do dobry przykład, ale na pewno najlepszy jaki znam. Zastanawiam się, dlaczego życie Rafała Wojaczka skończyło się tak szybko. Rafał na pewno spełniał się w poezji, którą tworzył. Jego utwory znajdowały ujście (trafiały do odbiorców) i były czytane. Miał też szacunek współczesnych mu poetów. W jego życiu była kobieta, którą kochał ze wzajemnością, miał z nią córkę. Nie można powiedzieć, żeby cierpiał z powodu braku pieniędzy. Czy wobec tego można znaleźć jednoznaczną, bezpośrednią przyczyne jego depresji?

Patrząc obiektywnie, Wojaczek posiadał (prawdopodobnie) sporą motywację do życia. Cóż mogło sprawić, że istnienie straciło wartość.

Nie chodzi mi o jeden, konkretny przypadek Rafała Wojaczka. Mogłem równie dobrze oprzeć się na bardziej znanych przypadkach: Janis Joplin, Morrison, Hendrix, Cobain. Bogaci, znani, spełnieni, uwielbiani, kochani. jednak tu jestem w stanie uwierzyć, że osiągnęli wszystko i zmarli na “bezcelowość egzystencji”.

Może socjologia nie jest wiele warta. Czy człowiek, który ma wszystko to, co powinno warunkować jego szczęście zawsze jest szczęśliwy?

Jeżeli wszystko jest spełnione…

Człowiek nie odczuwa głodu, jest bezpieczny i nie ma się czego bać, kocha i jest kochany, jest także szanowany w swoim otoczeniu, świetnie się realizuje na każdym polu.

Gdzież jest luka?


Lista dewiacji

maj 2, 2008

Tak sobie czasami przeglądam DeviantArt i znajduje ciekawe rzeczy. Chciałbym zaprezentować moje ulubione prace autorów z całego świata.

Może zacznijmy od najbliższej (dla mnie) okolicy.

Dźwiedziu sfotografował jezioro Klasztorne, w Kartuzach. Zdjęcie zostało nagrodzone tytułem “Daily Deviation”: http://dzwiedziu.deviantart.com/art/Autumn-42384360

Rajca (Kwidzyn) miewa świetne pomysły na tapety, avatary, favicony i userbary wszelkiej maści. Avatar: http://rajca.deviantart.com/art/We-ll-call-him-quot-Even-Flow-quot-81092517

Gdzieś na Kaszubach mieszka Esio, manifestuje swoją wolność: http://esio.deviantart.com/art/005-36154076
Łódź. Skandalistka, ukrywające się pod pseudonimem Wiccecraft lubi prowokować swoimi zdjęciami. Czasami się zastanawiam, czy Madonna albo Courtney Love miewały podobne pomysły: http://wiccecraft.deviantart.com/art/Dzis-daje-za-darmo-83332906

Orava spotkała reprezentantkę subkultury punkowej. Frankfurt. http://orava.deviantart.com/art/Punk-Girl-36401269

Najlepsza z najlepszych.

Moja ulubiona praca powstała we Francji. jest to Cover dość znanego plakatu. Kiss by Diane and Elsa. Chciałbym wyjaśnić (zespołowi Creamer), że mój pseudonim (didi) zaczął funkcjonować niedługo po premierze płyty “Los się musi odmienić” (Kazika) i to nie ja jestem na tym zdjęciu :P

http://zoupette.deviantart.com/art/Kiss-by-Diane-and-Elsa-15029179

I to chyba wszystko. Lubię sobie czasami na DA posiedzieć.


Duch rewolucji

maj 1, 2008

W taką pogodę nawet dresiarze siedzą w domach. Deszcz gęsto zacinał. Wiatr dewastował okolicę, jakby wpadł w furię. Duże, zimne krople rozbijały się o skórę zostawiając nieprzyjemny chłód. Do tego ciemność. Było tak cholernie ciemno, że zwątpiłem w istnienie dnia.
- Co za noc! Gdzie są w ogóle jakieś gwiazdy? To ma być początek maja?!? - Chciałem jak najszybciej wrócić do domu. Nie miałem daleko ale naprawdę nie lubię zimna.Aby dotrzeć do miasta musiałem przedostać się przez osiedla, jedno z tych blokowisk, które swoim widokiem udowadniają człowiekowi jego małość. “Osiedle z dużej płyty, co dzień staję jak wryty. Jak tak można pobudować takie gówno?” Jak na złość - właśnie to co brzydkie było dobrze widoczne. Wielopiętrowe molochy a w nich ludzie - obywatele w swoich klitkach. Miałem wrażenie, że te kolosy mnie obserwują, że chcą zapytać “dokąd robaczku?”. Dreptanie pod wiatr stawało się coraz bardziej męczące. Mimo chłodnego deszczu musiałem zebrać siły. Oprzeć się o giganta numer 23 i odetchnąć.
Stałem więc w ulewie, obserwując szarą ścianę klocków z peerelu. Ktoś wyrył w niej napis: “Kocham Cię Gosiu”. Zdziwiłem się bo trzy słowa bez ani jednego błędu ortograficznego to zaskakująco dobry wynik, jak na łysych matołków, którzy władają tą okolicą.
Przejaw romantyzmu w tej brzydkiej scenerii wydał się ciekawy. Musiałem dotknąć napisu, zetrzeć brud. Kiedy przetarłem napis ręką - z wyrytych liter zaczęła wydobywać się para. Kłęby gazu przybrały kształt ludzkiej postaci o kształtach kobiecych, nabrały kolorów. Oto jak dżin z butelki unosiła się przede mną kobieta z bloku.
- Witaj wędrowcze. Jestem wschodnim duchem tego bloku. W zamian za uwolnienie spełnię Twoje trzy życzenia. - Poczułem się jak w jakiejś kretyńskiej bajce. Baba-dżin wśród wielkich bloków.
- O ja pierdolę! - Dałem upust własnemu zdziwieniu.
- Skoro jesteś “wschodnim duchem” to co u licha robisz wewnątrz starego bloku w europie środkowej?
- Ależ Ty kurde młotek jesteś. Przecież osiedle jest z wielkiej płyty a ta jest wszak wynalazkiem komunistów. Pięćdziesiąt lat wstecz uwięził mnie tu polski proletariusz, robotnik budowlany będący medium.
- Zajebiście. Zawsze wiedziałem, że “polak potrafi”. Co do tych życzeń, o ile podtrzymujesz propozycję to chciałbym, żeby: nie wiało, nie padało i żeby był dzień.
- Mówisz, masz, towarzyszu miły. - Ucichło, przestało padać i w jednej chwili wzeszło słońce. Patki zaczęły śpiewać (oj pardon - na tym osiedlu ptaki rapują).
- Ej, to było git. Dzięki laska. - Nie umiałem inaczej tego podsumować.
- Co to znaczy “laska”? - Zapytała “dżinka”.
- Mieszkańcy tego osiedla mówią tak do dziewczyn, których nie znają. - Wyjasniłem.
- Przedstawię się więc. Jam jest Róża Luksemburg.

No to fajnie w chuj. Zawsze coś spierdolę. Drodzy działacze Solidarności. Przykro mi to stwierdzać. Obawiam się, że wszystkie Wasze starania, które poczyniliście w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, poszły się jebać. Wygląda na to, że komunizm wróci. Prawdopodobnie już niedługo pochody pierwszomajowe znowu staną się obowiązkiem naszych rodaków. Całe społeczeństwo pragnę bardzo przeprosić. Proszę aby działacze SLD i lewacy wszelkiej maści nie przysyłali mi podziękowań.


Męska muzyka

kwiecień 27, 2008

Hobby to coś co lubimy robić, natomiast pasja to coś, bez czego nie możemy żyć. Fotografia to moje hobby, w sumie od niedawna. Natomiast pasją jest muzyka.


To męska muzyka i męski rym
Trochę utyka, dużo wina w nim
Nieraz lekko się słania i bredzi i klnie
Bez udawania, że jest innym niż jest

Sam wiesz
Sam wiesz

Raczej rzadko zawodzi, w sensie wzdycha i łka
Patos jej szkodzi, osłabia łza
Raczej rzadko zawodzi, w sensie można ufać jej
Nie powinna przysłodzić i pociechy mało w niej

Sam wiesz
Sam wiesz

Już od rana przez cały dzień
Z łokcia, z kolana w łeb wpycha się
I każdej nocy aż po świt
Włazi oknami, wciska przez drzwi

A czasem miękcej, bo nie ma co kryć,
Że bez serducha nie ma po co żyć.
Liryka bo muzyka, ni więcej, ni mniej
Jest rodzaju żeńskiego i kobiety mnóstwo w niej

Sam to wiesz


Nowe narzędzie

marzec 21, 2008

Potrzebowałem aparatu fotograficznego. Ciężko jest dostać zlecenie na stronę www jeżeli nie można wykonać zdjęć. Skanowanie jest meczące a pożyczanie sprzętu od znajomych i rodziny - denerwujące.
Zdecydowałem się na hybrydę FujiFilm FinePix S5700. Sprzęt raczej średnio nadaje się do dziennikarstwa - jest zdecydowanie zbyt wolny, ale pod pozostałymi względami prezentuje się bardzo dobrze.
Mój ojciec zajmował się fotografią. Mnie interesuje jedynie grafika komputerowa, jej obróbka za pomocą Photoshopa (nazywam go szopem). Pierwszy raz zacząłem zastanawiać się nad tym jak powinny wyglądać zdjęcia. No i zrobiłem jedno:


(Zuzia - moja gitara basowa (makro w trybie automatycznym))

W przyszły weekend planuję wybrać się do Gdańska i zrobić kilka ciekawych zdjęć. Zobaczymy co z tego wyjdzie.


Dla Twojej miłości…

luty 14, 2008

Walentynka

Dla Twojej miłości - poruszy się listek co wisiał bez ruchu, dzwoneczek cichutko zadzwoni
Dla Twojej miłości - zapisałbym się nawet do “Solidarności”
Dla Twojej miłości - jakoś mam kłopoty z zapamiętywaniem dźwięków nie swoich