O dobrych ludziach

maj 27, 2008

Jeszua Ha-Nocri o dobrych ludziach.
Siedzieliśmy w knajpie. Powiedziałem: “na świecie nie ma złych ludzi”. Ktoś zauważył (pozorny) dysonans do którejś z wcześniejszych wypowiedzi “…nienawidzę ludzi…”. Następnie rozpoczęliśmy dyskusję, która musiała nastąpić, czy aby na pewno wszyscy są dobrzy?
Szczerze powiedziawszy - nie wiem. To, że na świecie nie ma dobrych ludzi przeczytałem w jednej z najlepszych książek na świecie. Specjalnie dla ktosia wydłubuje dwa fragmenty powieści. Zważ na moje lenistwo i doceń wysiłek włożony w poszukiwania.

- Czy znany ci jest - ciągnął Piłat nie spuszczając wzroku z więźnia - niejaki Dismos albo Gestas, albo może Bar Rawan?
- Nie znam tych dobrych ludzi - odpowiedział aresztowany.
- Czy to prawda?
- To prawda.
- Powiedz mi zatem, czemu nieustannie mówisz o dobrych ludziach? Czy nazywasz tak wszystkich ludzi?
- Wszystkich - odpowiedział więzień. - Na świecie nie ma złych ludzi.
- Pierwszy raz spotykam się z takim poglądem - powiedział Piłat i uśmiechnął się. - Ale, być może, za mało znam życie!… Teraz możesz już nie notować - zwrócił się do sekretarza, chociaż sekretarz i tak niczego nie notował, a potem znowu zwrócił się do więźnia: - Czy wyczytałeś to w którejś z greckich ksiąg?
- Nie, sam do tego doszedłem.
- I tego nauczasz?
- Tak.
- A na przykład centurion Marek, którego nazywają Szczurzą śmiercią, czy on także jest dobrym człowiekiem?
- Tak - odparł więzień. - Co prawda, jest to człowiek nieszczęśliwy. Od czasu, kiedy dobrzy ludzie go okaleczyli, stał się okrutny i nieczuły. Ciekawe, kto też tak go zeszpecił?
- Chętnie cię o tym poinformuję - powiedział Piłat - ponieważ byłem przy tym obecny. Dobrzy ludzie rzucili się na niego jak gończe na niedźwiedzia. Germanie wbili mu się w kark, w ręce, w nogi. Manipuł piechoty wpadł w zasadzkę i gdyby nie to, że turma jazdy, która dowodziłem, przedarła się ze skrzydła, nie miałbyś, filozofie, okazji do rozmowy ze Szczurzą śmiercią. To było w czasie bitwy pod Idistaviso, w Dolinie Dziewic.
- Jestem pewien - zamyśliwszy się powiedział więzień - że gdyby ktoś z nim porozmawiał, zmieniłby się z pewnością.
(…)
- Myślę - odpowiedział procurator z dziwnym uśmiechem - że istnieje ktoś jeszcze, nad kim mógłbyś się bardziej użalić niż nad Judą z Kiriatu, ktoś, czyj los będzie znacznie gorszy niż los Judy! …A więc Marek Szczurza śmierć, zimny i pozbawiony skrupułów kat, i ci ludzie, którzy, jak widzę - tu procurator wskazał zmasakrowaną twarz Jeszui - bili cię za twoje proroctwa, i rozbójnicy Dismos i Gestas, którzy wraz ze swoimi kamratami zabili czterech moich żołnierzy, i ten brudny zdrajca Juda wreszcie - wszystko to są więc ludzie dobrzy?
- Tak - odpowiedział więzień.
- I nastanie królestwo prawdy?

(1966) Михаил Афанасьевич Булгаков


Dżizas…

maj 27, 2008

Kartuzy nie są już stolicą Kaszub. Zrzeszenie Kaszubsko Pomorskie zdecydowało, że miano stolicy będzie nosił Gdańsk. No kurwa. Brawa dla panów w garniturach.

Trzy miesiące temu kupiłem kabel do gitary. Musiałem kupić, bo wszystkie moje kable odmówiły współpracy z instrumentami i wzmacniaczami. Zaszalałem i wybrałem produkt firmy Fender. Instrumenty, nagłośnienie i akcesoria tej firmy uchodzą za najlepsze na rynku. Na początku kwietnia mój wzmacniacz zaczął się dziwnie zachowywać, okazało się, że wszystkie wzmacniacze na których gram charczą. Kabel przestał działać. Najdroższy jaki miałem… Chińskie szity potrafią działać latami a Fender nie wytrzymał kwartału.

Kupiłem więc inne kable i na razie działają ok.

Dzisiaj dostałem przesyłkę pocztową od… Fendera. Zdziwiłem się. Czyżby wielkie F chciało mnie oficjalnie przeprosić za zjebany kabel? Z koperty wyskoczyła książeczka ze Stonesami na okładce - zapowiedź wersji IMAXowej filmu “Rolling Stones w blasku świateł”, którego premiera nastąpiła 4 kwietnia br. Cała książeczka nie miała nic wspólnego z z nowa produkcją Scorsese, była katalogiem prezentującym nowe wynalazki Fendera.
Co ciekawego jest w nowej serii Stratocastera? Opiszę to kiedyś. Wracając do IMAXa o Stonesach - jak weszło U2 3D zastanawiałem się - dlaczego do diabła U2 a nie np Rolling Stones (że o Nirvanie nie wspomnę :D)?


Urlop z Creamerem :)

maj 23, 2008

Zrobiłem dwa podobne zdjęcie. To, które pokażę jest poruszone, przywalone efektami z szopa, ale prezentuje lepszy efekt. Bohaterami są Asia i Michał:

A to wyszło dokładnie tak jak powinno, na zdjęciu - Patrycja:

Creamer w trawie. Zdjęcie zrobił Sylwek:


W południe

maj 19, 2008

Ptaki w jej warkoczach drzemią
Gdy spękana słońcem ziemia
Jak ta wola co od Boga
Chodzi gdzieś po swoich drogach

Creamer żyje. Przez bardzo długi czas robiliśmy próby w dwuosobowym składzie, bez perkusisty. Dzisiaj nasz pałker zagrał pierwszą próbę po powrocie do kraju. Obecność bębnów zmusiła resztę zespołu do podkręcenie potencjometrów. Dawno nie graliśmy tak głośno, dawno nie graliśmy z perkusją. Próba nie była perfekcyjna, ale i tak było bardzo dobrze, jeżeli wziąć pod uwagę.
jednak powrót Michała to nie wszystko. zanim nasz pałker dojechał dobrą chwilę graliśmy z pewnym dziesięcioletnim chłopcem. Zagraliśmy razem piosenki: I’m on the top (grupy Deadlock) i Trzy kropki (Creamera). Brak mi wyobraźni by myśleć o tym jak Krystian będzie grał za kilkanaście lat, gdy będzie w moim wieku. Tak, to była wspaniała próba, która na długo pozostanie mi w pamięci.

***

Takie chwile dają mi siłę do życia. Każdy miewa takie dni gdy czuje się niepotrzebny, złamany, “jak zabawka rzucona w kąt” (mnożyć można opisy i porównania). Ja mam “miejsce” do którego uciekam.

Nie dorosłem do swych lat
Masz mnie za nic, dobrześ zgadł
Jak tak można? - pytam was
Tyle lat marnować czas
Nauczyłem w życiu się
Paru rzeczy - wszystkich źle
Ale moją dróżką idź
Gdy się już nie daje żyć

La, la, la, la - wszystko prostsze, gdy się śpiewa i gra
La, la, la, la - gdy po szklance koniak spływa jak łza

Pierwszy cytat pochodzi z Kazimierza Grześkowiaka a drugi ze Staszka Staszewskiego. Trzeci dzień zastępuje jedzenie poezją i na razie dobrze mi z tym.


Zaczarowana dorożka

maj 18, 2008

Zaczarowana dorożka
Zaczarowany dorożkarz
Zaczarowany koń

Choć z koniem to podobno bujda.

I wiesz, kurwa, jak to jest, kurwa, no bo, kurwa… - mówi długo i niezrozumiale. Precyzja i koordynacja czynności i wypowiedzi - po każdym wulgaryzmie pluł na chodnik. Myślę, że gdyby ograniczył ilość kurwy w zdaniu, zrozumienie wypowiedzi byłoby łatwiejsze. Jak go następnym razem spotkam to kupie mu butelkę wody mineralnej, chłopak może się od tego plucia odwodnić.

Toż radość była w domu,
Nareszcie koniec sromu,
Skończony kłopot !
Dozorca śmiał się setnie :
- Zaraz mu nitkę przetnie
Panna Atropos.

Nasz premier pochwalił się używaniem marihuany i tanich win. Pan Juliusz Z. - szef kartuskiej PO upił się jak świnia, obraził wszystkich. Interweniującym policjantom obiecał rychłą śmierć, na szczęście udowodnił niepoczytalność i poddał się badaniom. Poseł Palikot… no cóż, każdy ma swojego pajaca. To dobrze, że premier ćpał. Dzięki temu wiadomo, że reprezentuje większą część polaków. Najgorsze, że to prawda. O zgrozo. Nie znam zbyt wielu osób wolnych od narkotyków. Zabawne. Kiedyś myślałem, że używający narkotyków to margines. Chcąc wmieszać się w tłum - muszę walnąć krechę i zajarać trawę. Cholera.

Więc zaraz lekko podbiegła noc
Ta mniejsza, wiecie, ta mądra
Nalała, gość się popatrzył w szkło
Zacny, powiada, kordiał

Lecz zaraz potem podbiegła Śmierć
podbiegiem jeszcze lżejszym,
podróżny cmok! a kielich brzęk!
bo kordiał był zacniejszy.

Co do premiera to chyba teraz ja mam prawo mieć focha i stwierdzić, że wyjeżdżam. Nie chce, by ktoś taki mnie reprezentował. Żartuję. Dynda mi czy Plusk ćpał, czy ćpa nadal - jego broszka. Jednak co do zwykłego chamstwa to już mam problem. Mam udawać, że mnie to bawi? Bo taka kurwa na kurwie kurwą kurwe poganiająca ty jakaś parodia wypowiedzi i nie widzę innego sposobu jak tylko śmiać się z tego. Tylko komedia oglądana wiele razy przestaje być zabawna.

(w charakterze malutkiego amorka): Widzowie, jak w czeluści
w tej sztuce z wami ginę.
A wąsów nie mogąc zapuścić,
zapuszczę przynajmniej kurtynę.
(zapuszcza)

(pw & K.I.G.)


Legenda ludowa!

maj 17, 2008

Raz, dwa, trzy, cztery!

Odpływa już ostatni statek stąd
Nikt się potem nie zabierze, będzie lament i łamanie rąk
Tak dzisiaj tu została zabita demokracja
Jacyś ludzie wyrzucili ją do ubikacji
Ta kraina to ruina, pies obdarty flaki żre
Wiecznie zły menelich pragnie bić po twarzy mnie
Bo nie jestem z tych stron, a to bardzo źle rokuje
Jego wizji świata i ja zaraz to poczuję

To nie moje są słowa
A to legenda ludowa

A to nie moje są słowa
A to legenda ludowa

Odlatuje już ostatni samolot z tych stron
Każdy kto chce się zabrać ma zostawić swój dom
Tak dzisiaj tu została zabita wolność słowa
Duch jej ze strachu pod komodę się schował
Mimo to za granicami nadal reklama sławna
Przyjedź do nas - Twój samochód jest już tutaj od dawna
Radykalna bandyterka rada sytuacją prawną
To ich tylko dobra wola, że ciebie nie napadną

To nie moje są słowa
To legenda ludowa

A to nie moje są słowa
To legenda ludowa

Odchodzi już ostatni mędrzec stąd
Powietrze tu nieświeże i niezdrowy swąd
Tak dzisiaj tu została zabita republika
W pałacu soldateska sra na złotych nocnikach
Odchodzi już ostatni sprawiedliwy stąd
Nikt o tym nie wie nic bo i wiedzieć to skąd
Zarosną te place i domy bardzo łatwo
Jest tak przyjęte, że ostatni gasi światło

To nie moje są słowa
To legenda ludowa

To nie moje są słowa
To legenda ludowa

To nie moje są słowa
To legenda ludowa

To nie moje są słowa
To legenda ludowa

A to nie moje są słowa
To jest legenda ludowa

A to nie moje są słowa
To legenda ludowa…

Las maquinas de la muerte, oto idzie on…
Łysy nie ma już ospy!


Las maquinas de la muerte

maj 17, 2008

Różowe (kurwa) okulary.

Kurwa

Johnny Rotten, wokalista zespołu Sex Pistols narzekał na uniformizację punka. “Noszą skórzane kurtki, glany, irokezy. Kogo w naszych czasach było stać na skórę i stylizację? Wtedy punk nie miał symboli. Jedyną ideologią punka był brak ideologii”.
Kiedyś uwielbiałem punka. Reprezentanci tej muzyki i subkultury udowadniali, że można grać bez znajomości gam, alikwotów itd. Zacząłem interesować sie punkiem na początku lat 90-tych, kiedy ukazał się “didełoklip” zespołu Kult, pt. Baranek. Jednak od tamtego czasu sporo się zmieniło. Ci, którzy chcięli udowodnić wolność formy zniknęli a na ich miejsce pojawili się propagatorzy wolności treści. Teraz punk udowadnia, że sztuką jest chamstwo a znajomość trzech akordów jest wiedzą muzyczną. Zdolność obsługiwania stroika czyni punka bogiem.

W praktyce:
Punkowy perkusista napierdala perkusję!
Basista gra dwa dźwięki, przy tym liczy do dwóch (jest to już jakiś rytm).
Nic to, bo gitarzysta i tak ich nie słucha. Ustawia się w szpanerskiej pozie i udaje, że umie grać.
Wokalista też nic sobie nie robi z całej sytuacji - przeklinać do mikrofonu zawsze można.

Po godzinie takiego “grania” (nie ma siły, zawsze…) wejdzie ktoś, kto powie: “ale wy zjebanie gracie. Nie dość, że nierówno to jeszcze niespójnie”. Wtedy punk stwierdza “a k…, ch…, p… to. Jutro spróbujemy.” Po czym cały band idzie się upić. Każda kolejna próba wygląda podobnie.

No tak. Tak to odbieram. Najbardziej nie lubię takiej specyficznej głupoty… Na przykład jak ktoś użala się, że nie wygrywa w totka a nie wspomina słowem, iż nigdy nie zagrał. Tak samo kapela, której nigdzie nie wpuszczają. trudno być zapraszanym, jeżeli nie umie się grać i stosuje się kurwę zamiast przecinka. Nie lubię też wstawać rano (wybudzać się ze snu) i nie lubię gdy ktoś przemalowuje innym ich świat.

Różowe okulary

Wyobraź sobie małe dziecko. Ty jesteś tym dzieckiem. śliczne z ciebie maleństwo. Nie posiadasz jeszcze specjalnie dużej świadomości, mądrości, wiedzy… zbiór spraw, które rozumiesz jest znacznie mniejszy od zbioru rzeczy nierozumianych. Generalnie rozróżniasz tylko kilka podstawowych stanów. Można to uogólnić - wiesz kiedy jest Ci dobrze, a kiedy źle. Nie wiem w jakim jesteś wieku ale to nie szkodzi - Ty też nie masz o tym bladego pojęcia.
Obok Ciebie pojawia się ktoś obcy, wręcza Ci kostkę czekolady. Próba organoleptyczna wypada nadzwyczaj dobrze - lubisz czekoladę (jak większość dzieci). W momencie, kiedy udało Ci się poznać ten smak - pojawia się mama. Przecież ufasz mamie i kochasz ją najbardziej. Niestety ta zaufana osoba odbiera Ci czekoladę. No i… koniec w sumie. Dobra, wyłaź. Wracaj już do swojej dorosłej postaci.

Postępowanie matki nie wymaga uzasadnienia, ale jako maleństwo dane Ci było doświadczyć rozczarowania i zaskoczenia a przede wszystkim zdziwienia “to kto tu jest po mojej stronie?”.

Bywa, że i dorośli ludzie chcą w coś wierzyć i trzymać się pewnego wzorca. Osoby, które kochamy postrzegamy raczej pozytywnie. Wszyscy wiemy, że nie ma ludzi bez wad (i be zalet!). Najczęściej jesteśmy też świadomi tego jakie wady mają nasi bliscy, ale nie koniecznie. Może zdarzyć się tak, że czegoś nie wiemy, nie mamy pojęcia o jakimś drobiazgu. Taka niewiedza bywa dobra. Życie w nieświadomości często jest łatwiejsze.

Informator.
Wg prawa Murphy’ego problem pojawia się zawsze wtedy, gdy możemy ponieść największe straty. Właśnie w najtrudniejszych momentach pojawia się osoba, która stara się rozproszyć mroki niewiedzy. Uzyskujemy od niej informacje dotyczące luk w osobistym systemie wartości, wad osób bliskich (choć i tak będziemy je tolerować). Ogólnie zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego, że nie jest tak pięknie jakby się wydawało. Nie wiem jak Ty, ale takie nowinki raczej mnie nie ruszają. Generalnie i tak są w większości fałszywe a te prawdziwe to drobiazgi niewarte uwagi. To, co mnie tak na prawdę boli to sam fakt przekazania informacji.

Dlatego mam małą prośbę. Jeżeli nie mamy do przekazania faktów na prawdę istotnych - darujmy sobie uświadamianie innych. Matrix, w którym żyje człowiek został zaprojektowany specjalnie dla niego i nie powinno się wyciągać kabla, jeżeli człowiekowi jest dobrze. Lubie moj swiat takim, jaki jest i nie jestem przystosowany do życia w innych wymiarach rzeczywistości.

Jeżeli masz coś do powiedzenia to milcz.

Z punka się wyrasta i czasem trzeba zacząć zachowywać się poważnie. Malo mnie obchodzi kto co myśli, jeżeli myślenie jest niedojrzałe lub i skrajnie nieobiektywne. Zbędne informacje to maszyny śmierci, trudno sobie wyobrazić jak bardzo skuteczne…


Ain’t no sunshine when shes gone

maj 12, 2008

Właśnie kupiłem gitarę. Akustyk jest czwartym, aktywnym, instrumentem w moim domu. Mam też dwie gitary basowe i jedną elektryczną. Nie jestem w stanie policzyć ile gitar przeszło przez moje ręce. Niestety domowników mam średnio tolerancyjnych. Niektórym się wydaje, że jedna gitara powinna wystarczyć do wszystkiego.
Niestety. Akustyk daje możliwość grania bez myślenia o wzmacniaczach, kolumnach, energii elektrycznej, procesorach i efektach. “Pudło” jest lekkie i mobilne, no i ma specyficzny klimat. Z kolei gitara elektryczna jest po prostu mała i poręczna. Elektryk daje swobodę ruchu. Pierwsza gitarę basową kupiłem tylko i wyłącznie po to, żeby zagrać pochód z Piosenki młodych wioślarzy. Sprzęt jest dobry ale masywny i aby nie męczyć się podczas grania. Może bym i drugiego basu nie kupował (tym bardziej, że bas to nie to) gdyby nie Creamer.
No i mam. Mam wojnę w domu. Dobrze, że jeszcze nie padł argument “a Janko muzykant to w ogóle skrzypiec nie miał”. Na razie nie ujawniam więc moich dalszych planów (Fender Joe Strummer Telecaster, bas 5-cio strunowy, bas do jazzu, sampler). Obiecałem, że do końca maja wyprowadzę się razem ze wszystkimi moimi instrumentami. Nie wiem jak tego dokonam. W planach mam już dwie zmiany miejsca zamieszkania. Planowałem odkładać pieniądze, aby wyprowadzić się na południe. To i tak nie byłoby możliwe przez jakiś czas. Zbyt poważnie podchodzę do mojego pracodawcy, no i jest parę spraw, które wymagają ostatecznego zamknięcia. Teraz jestem zmuszony wyłożyć pieniądze na mieszkanie w Kartuzach.
Ktoś mnie niedawno zapytał o powody ucieczki z pomorza. “To przecież oczywiste…” - pomyślałem. Dla mnie jasne i oczywiste a jednak odrobinę prywatne. Nie mam problemu, by opowiedzieć o tym komuś, komu ufam jednak jakoś wymigałem się od odpowiedzi - nie jest to historyjka zbyt zajmująca.
Motyw prosty jak konstrukcja cepa, zarazem stary jak świat. Ha. Wręcz topos ludzkiej głupoty. Najprościej to ujmując - Bałtyk śmierdzi. Polskie morze cuchnie strachem i niechęcią. Myślałem, że jestem na tym punkcie przewrażliwiony. Myślałem, że wszędzie tak jest. Okazało się jednak, że nie tylko ja to widzę. Podobno chory klimat występujący wśród społeczności trójmiasta i okolic nie jest czymś normalnym i nie występuje wszędzie.
Na razie robię więc mały wypad, będę mieszkał kilka ulic dalej. Zrobię wszystko, by uciec stąd zanim zmienię się w przerażonego i owładniętego niechęcią do innych “człowieka morza”. Tak jak pewnego dnia zrozumiałem, że Podlasie przestało mi się podobać, tak teraz czuję to samo do Pomorza. Inaczej się nie da.

Z pomorzem wiąże się zdecydowana większość moich wspomnień. Tych wspaniałych - nie mogłem odgadnąć za co Bóg mnie tak kocha, dlaczego obdarowuje mnie tym co najpiękniejsze. Także tych mniej fajnych - kiedy marzyłem o śmierci lub dożywotniej izolacji.
Oceniając całość na trzeźwo. Ciężkich chwil było więcej ale nikt mi nie obiecywał, że będzie fajnie. Obecnie wydaje mi się, że te dobre rzeczy były efektem mojej pracy albo (wersja ludowa) Bóg mnie nagradzał. Uświadomiłem sobie też, że zawiniłem we wszystkim co było złe. Może nie wprost. Na pewno wszystkiego mogłem uniknąć, gdybym czasami nie milczał, lub patrzył uważniej. Mówiąc prościej - mam co chciałem. Już mam Cię dość, Twych oczu pustych. Poczekaj. Zaraz zbiję lustro.

Tekst na pięćset słów. Hehe, kupę kasy zostawiam na tym blogu :D

Cześć.


Krótka nauka a zabawy kupa

maj 10, 2008

Długa szkoła, nauka nie wesoła
U nas krótka nauka a zabawy kupa

Tak w Piosence trepa Kazik Staszewski opisywał zasadniczą służbę wojskową. Ten cytat nie ma nic wspólnego z tym co chce napisać. Zwyczajnie lubię tą piosenkę.

Jednym z moich ulubionych programów komputerowych jest, wyprodukowany przez firmę Adobe, Photoshop. “Szop” to mój pupil. Oprogramowanie ma szerokie możliwości, od obróbki fotografii, po fotomontaże, kolaże i tworzenie ilustracji. Bynajmniej nie jest to program rozrywkowy, ale dla mnie jest sposobem na nudę.

Kilka dni temu czytałem wypowiedzi użytkowników jakiegoś forum o Photoshopie i ktoś napisał:

Dopiero zaczynam w Photoshopie. Wcześniej długo używałem Corel Draw, ale wiele osób mówi, że Photoshop jest lepszy

Mam dziwne przeczucie, że autor tej wypowiedzi nie widział nigdy ani szopa ani nawet Corel Draw. Programów tych nie można porównywać, gdyż służą zupełnie innym celom. Pomijam już różnice między grafiką rastrową a wektorową.

Ostatnio używam Corela (w pracy) i wydaje mi się, że program jest strasznie toporny. Zgadzam się z powszechnie znanym twierdzeniem - Photoshop posiada ergonomiczny i wygodny interfejs, inne programy powinny być podobnie projektowane. Na szczęście czasami twórcy oprogramowania graficznego podpatrują pomysły Adobe. Pierwszym znanym mi przypadkiem był Flash - firmy Macromedia. Nawet mający mniej wspólnego z grafiką, służący do projektowania witryn internetowych Dreamweaver (także od Macromedia) miał wygląd zerżnięty z Photoshopa.
Tutaj jestem zmuszony nieco odejść od tematu i dopowiedzieć, że firma macromedia została, stosunkowo niedawno, zakupiona właśnie przez Adobe. Obecnie zarówno Flash jak i Dreamweaver (czyli najważniejsze dzieła Macromedia) są tworzone przez Adobe. Stanowią one elementy pakietu Creative Suite 3, a najważniejszym elementem CS3 jest Photoshop.

Wracając do tematu. Interfejs Corel Draw utrudnia mi pracę z tym programem, interfejs Gimpa powoduje, że program wydaje się być zemstą programistów za krzywdy doznane w dzieciństwie.

Niedawno widziałem jak fajne grafiki powstają przy wykorzystaniu dwóch programów: Corel Painter X oraz Adobe Photoshop. Painter X to bardzo ciekawy wynalazek. program to profesionalny symulator naturalnych technik artystycznych. Producent chwali się, że CPX jest podstawowym sposobem pracy wielu, mniej lub bardziej znanych, artystów.

Zainstalowałem więc Corel Paniter. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne (wygląd ściągnięty z szopa!) ale… odpadłem. Mimo, że poczułem się jak w domu nie potrafiłem zrobić nic. Kompletny brak znajomości zagadnień związanych z plastyką powoduje, że nie jestem w stanie pracować z kolejnym wynalazkiem Corela. Dlatego poświęcam sporo czasu na rysowanie. Plastyka ze mnie nie będzie ale generalnie robię jakieś postępy motywujące do dalszej pracy. Na razie spędzam dużo czasu nad ołówkiem i szkicownikiem ale czuję się jak wtedy, gdy stawiałem pierwsze kroki z Photoshopem. Pewnie jestem już za stary na naukę rysowania, nie jest to tak proste jak granie na gitarze ale fajnie jest się uczyć.


Piosenki

maj 9, 2008

“W pustej szklance pomarańcze…” - Feel (szklanka jest obecnie pełna, gdyż zjadłem pomarańcze)

“Mknie balon nocy z knajpy gondolą.” - Staszek Staszewski (jasne, tylko dokąd ów balon nocy tą gondolą mknie?)

“Z nieba padał deszcz…” - Wilki (z nieba?!?)

“Zebrane zwały świadomości są / niczym projektor - znowu dobro, zło” - Kazik Staszewski (a wielka hałda mego ego przypomina coś kineskopowego)

“Z nudów idę i stoję osiem dni po dmuchany ryż” - Perfect (już nigdy nie powiem, że nudzi mi się)

“Zawsze z tobą chciałbym być, przez cale lato…” - Ich Troje (aż nas śmierć rozdzieli albo do niedzieli)

“Mogłeś więcej niż byś mógł.” - Ewelina Flinta (eee, o co chodzi?)

“Wejdź do domu, to nie zmokniesz” - Demono (szpanuje, że dach załatał)

“Kroplą deszczu namaluję Cię, a potem długo tak sam w to nie uwierzę.” - ? (odkrył w sobie artystę i jest w szoku)