наука

czerwiec 4, 2008

Алфавит уже мы знaем,
уже пишем и читаем.
И все буквы по порядку
без oшибки называем

однажды я буду читать “Мастера” на русском языке… jak się odmieniać nauczę. Pfff, masakra.


Duch rewolucji

maj 1, 2008

W taką pogodę nawet dresiarze siedzą w domach. Deszcz gęsto zacinał. Wiatr dewastował okolicę, jakby wpadł w furię. Duże, zimne krople rozbijały się o skórę zostawiając nieprzyjemny chłód. Do tego ciemność. Było tak cholernie ciemno, że zwątpiłem w istnienie dnia.
- Co za noc! Gdzie są w ogóle jakieś gwiazdy? To ma być początek maja?!? - Chciałem jak najszybciej wrócić do domu. Nie miałem daleko ale naprawdę nie lubię zimna.Aby dotrzeć do miasta musiałem przedostać się przez osiedla, jedno z tych blokowisk, które swoim widokiem udowadniają człowiekowi jego małość. “Osiedle z dużej płyty, co dzień staję jak wryty. Jak tak można pobudować takie gówno?” Jak na złość - właśnie to co brzydkie było dobrze widoczne. Wielopiętrowe molochy a w nich ludzie - obywatele w swoich klitkach. Miałem wrażenie, że te kolosy mnie obserwują, że chcą zapytać “dokąd robaczku?”. Dreptanie pod wiatr stawało się coraz bardziej męczące. Mimo chłodnego deszczu musiałem zebrać siły. Oprzeć się o giganta numer 23 i odetchnąć.
Stałem więc w ulewie, obserwując szarą ścianę klocków z peerelu. Ktoś wyrył w niej napis: “Kocham Cię Gosiu”. Zdziwiłem się bo trzy słowa bez ani jednego błędu ortograficznego to zaskakująco dobry wynik, jak na łysych matołków, którzy władają tą okolicą.
Przejaw romantyzmu w tej brzydkiej scenerii wydał się ciekawy. Musiałem dotknąć napisu, zetrzeć brud. Kiedy przetarłem napis ręką - z wyrytych liter zaczęła wydobywać się para. Kłęby gazu przybrały kształt ludzkiej postaci o kształtach kobiecych, nabrały kolorów. Oto jak dżin z butelki unosiła się przede mną kobieta z bloku.
- Witaj wędrowcze. Jestem wschodnim duchem tego bloku. W zamian za uwolnienie spełnię Twoje trzy życzenia. - Poczułem się jak w jakiejś kretyńskiej bajce. Baba-dżin wśród wielkich bloków.
- O ja pierdolę! - Dałem upust własnemu zdziwieniu.
- Skoro jesteś “wschodnim duchem” to co u licha robisz wewnątrz starego bloku w europie środkowej?
- Ależ Ty kurde młotek jesteś. Przecież osiedle jest z wielkiej płyty a ta jest wszak wynalazkiem komunistów. Pięćdziesiąt lat wstecz uwięził mnie tu polski proletariusz, robotnik budowlany będący medium.
- Zajebiście. Zawsze wiedziałem, że “polak potrafi”. Co do tych życzeń, o ile podtrzymujesz propozycję to chciałbym, żeby: nie wiało, nie padało i żeby był dzień.
- Mówisz, masz, towarzyszu miły. - Ucichło, przestało padać i w jednej chwili wzeszło słońce. Patki zaczęły śpiewać (oj pardon - na tym osiedlu ptaki rapują).
- Ej, to było git. Dzięki laska. - Nie umiałem inaczej tego podsumować.
- Co to znaczy “laska”? - Zapytała “dżinka”.
- Mieszkańcy tego osiedla mówią tak do dziewczyn, których nie znają. - Wyjasniłem.
- Przedstawię się więc. Jam jest Róża Luksemburg.

No to fajnie w chuj. Zawsze coś spierdolę. Drodzy działacze Solidarności. Przykro mi to stwierdzać. Obawiam się, że wszystkie Wasze starania, które poczyniliście w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, poszły się jebać. Wygląda na to, że komunizm wróci. Prawdopodobnie już niedługo pochody pierwszomajowe znowu staną się obowiązkiem naszych rodaków. Całe społeczeństwo pragnę bardzo przeprosić. Proszę aby działacze SLD i lewacy wszelkiej maści nie przysyłali mi podziękowań.