El Manana
czerwiec 27, 2008Cześć.
Jako dziecko marzyłem o tym, że wybieram się w podróż dość nietypowym środkiem lokomocji lotniczej. Transportowała mnie niewielkich rozmiarów wysepka, na jej środku znajdował się duży, stary, drewniany wiatrak.
Kilka lat temu podobny motyw zauważyłem w teledysku Gorillaz do piosenki Feel Good Inc, później powtórzył się on także w klipie do El Manana. Dzisiaj stwierdziłem, że wiatrak jest ciekawym sposobem na rozpoczęcie przygody z animacją komputerową.
Nie mam zbyt dużych ambicji, chciałbym się w końcu porządnie nauczyć Flasha. Niestety mam zbyt słabą wyobraźnie, żeby dostrzec szczegóły wiatraka, z moich dziecięcych marzeń, postanowiłem więc, że oprę się na tym co widzę u Goryli.
Nie jestem rysownikiem ale potrzebuje linii, które umożliwią mi stworzenie obiektów animacji, musiałem wiatrak narysować - jest to zdecydowanie szybsze rozwiązanie od wycinania wiatraka z kadrów klipu.
Moje zadanie będzie polegało na obracaniu “śmigłem”. A w ogóle to nie umiem nadać mu takiego kształtu, jaki potrzebuję. Wieża wymaga jakiejś pseudo-głębi.
Zabawne. Właśnie odkryłem, że mam podobne odczucia odnośnie rysowania i gry w bilard. Nie umiem tego robić, ale lubię to
Poczułem się jak dziecko. To już drugi raz dzisiaj. Za pierwszym razem cofnąłem się o kilka lat do tyłu kiedy usłyszałem jak reporter RMF-FM podejmuje mizerne próby zagrania utworu Samba Pa Ti - Santany
Ładnie wygląda niebo nad Kartuzami. Idę na spacer.
-p
Dobry, zły i brzydki
czerwiec 25, 2008Elo, elo.
Dobra, za nim “co i no” to klikczemy, czytamy i zabieramy się za realizację marzenia małego człowieka:
http://www.mammarzenie.org/newspolska/2008/mateusz.php
Chyba coś tu nie gra. Jestem szczęśliwy. Zupełnie nie mam problemów. Najczęściej jest tak, że przejmuje się cudzymi problemami. Tym razem mam pełnego banana na buzi. Proszę nie pisać do mnie na gg, że coś tam. Radźcie sobie kurcze. Niedługo przyjdzie mi się pożegnać ze wszystkimi tymi, z którymi dane miałem szczęście w życiu się spotkać (kulcik!). Przedtem jednak muszę napisać dwa teksty. Ten drugi będzie nawet ciekawy.
Jestem szczęśliwy, czuje się dobrze. Mam słońce w plecaku. Jestem bezużyteczny ale nie na długo. Zbliża się przyszłość. No i w końcu ktoś otworzył klatkę. Teraz… Nie ma żadnego teraz - czas jest dla mnie niczym bo nie liczę już lat. Przecież wiesz, że tego bym Ci nie zrobił, nie musisz się bać. Własne błędy umiem naprawić. Hmm… i z każdej opresji mogę Cię uratować. Nienamacalny (pfff) raczej tak tego nie odbierasz. Pokażę Ci, będziesz widzieć szerzej. Widzisz? Teraz wszystko samo się układa. Wybierz cokolwiek. Usiądź i olej sprawę, zapomnij, że wszyscy jesteście inni - laseczki i ziomale. I kto Twoim zdaniem gra naprawdę zajebiście? Wrzucają Ci obrazki - jak w kalejdoskop. Czy tracisz poczucie realności kiedy gasisz światlo?
Mistyczne? Być może.
Duchowe.
Właśnie dla Ciebie.
Pojawia się, żeby z błota Cię wyciągnąć gdy zbliżasz się do szaleństwa.
Bez życia.
By znać definicję, wiedzieć czym jest życie.
Bezcenne.
Dla Ciebie, bo wrzucę Cię na szczyt gównianej machiny marketingowej.
Podoba Ci się to? Dymiąca lufa (puff).
Dobry - z tym małym dowodem sympatii.
Należysz do tych opętanych.
I znowu. Jestem szczęśliwy, czuje się dobrze. Mam słońce w plecaku. Jestem bezużyteczny ale nie na długo. Zbliża się przyszłość. Taka esencja, coś zupełnie podstawowego. Nie mając tego pozwalasz bym poznał twoją dziecięcą osobowość. “Rytm - czujesz go lub nie”. To błędne rozumowanie. Ja w nim jestem. Jestem w każdym pączkującym drzewie, w każdym młodym pędzie. W każdej obserwowanej przez Ciebie chmurce. Widzisz mnie na własne oczy.
Ja widzę zniszczenie i śmierć. Korupcję nawet w niebie (sic!). Mam chory plan - mogę przyssać się do Twojej egzystencji. Nie trzeba być napompowanym, żeby być najlepszym pałkerem. Masz mnie za przewodnika. Widzisz mnie dlatego, że nie patrzysz oczyma. Postrzegasz świat duszą - to ma się gdzieś w środku. Gdzieś tutaj sobie pałkuje a ja obok zgrywam mentora. Można walnąć kilka rytmów, żeby kurwa zapamiętali. Przytargałem to wszystko by umożliwić Ci przeżycie gdy prawo jest bezprawne (tu i teraz). Odczucia i przeżycie odbierane przez Ciebie jako nieaktualne i martwe. Nie bój się. pamiętaj - wszystko jest w Twojej głowie.
I znowu. Jestem szczęśliwy, czuje się dobrze. Mam słońce w plecaku. Jestem bezużyteczny ale nie na długo. Zbliża się przyszłość.
Mam powody do szczęścia i dobrego samopoczucia. Noszę słońcę w plecaku. Nie jestem nikomu potrzebny ale to chwilowe. Moja przyszłość zbliża się ku teraźniejszości…
Wirówka
czerwiec 21, 2008русский язык…
Co mnie podkusiło powiedzieć jego ten sęk?
Się facet produkujesz… Mówisz najładniej jak potrafisz, nawet przecinki przed “że” da się usłyszeć. Starasz się zrobić wrażenie sympatycznego, miłego, inteligentnego i kulturalnego. Powtarzam dużymi literami: KULTURALNEGO. Cóż z tego. Panna przytoczy Ci anegdotę o obciąganiu laski w kiblu. Możesz wstać i wyjść, ale wtedy to Twoje zachowanie będzie niekulturalne (a przecież nie o to chodziło). Musisz więc się pomęczyć w jej towarzystwie i odprowadzić ją do domu.
Się widownią nie krępuje tylko leci kodem nowym
Polityczno zawodowym i się kurwa czuje zdrowy.
“Babeczki są do bani” - może i tak ale kalectwo kulturalne dotyczy całego społeczeństwa.
Niedawno wyskoczyłem na piwo z moją koleżanką. W zasadzie to nie ważne z kim byłem. Bez znaczenia jest czy była to kumpela, dziewczyna czy siostra. Dosiadł się do nas jakiś obcy typek. Gostek typu lanser/narcyz. Chciałem zafundować mu monolog w stylu:
“Nie wiem, czy chcesz poderwać moją koleżankę, czy sprzedać mi speeda, ale nam przeszkadzasz. Zrób nam tę grzeczność i spierdalaj.”
Jednak moja towarzyszka mnie wyręczyła. Dwoma zdaniami spowodowała, że koleś poczuł się maleńki i zagubiony. Narcyz zabrał swoje piwo i cichutko wycofał się na z góry upatrzoną pozycję (dalej próbował podrywać barmanki).
Facet, który dosiada się do dwojga ludzi i próbuje poderwać dziewczynę musi być desperatem o skłonnościach samobójczych.
Cholera, wchodząc do pubu nigdy nie wiem czego się spodziewać. Generalnie przesiadywanie w knajpach jest niebezpieczne. Albo jakiś pozer bezczelnie usiądzie przy moim stoliku, albo wprosi się kumpela, która potrafi głuchego zagadać na śmierć. Pomijam już prezesów stoczni, pederastów i naćpanych dresiarzy ale dlaczego tak żadko poznaję fajnych ludzi, tak żadko dostaję darmowe piwo a jakże czesto spotykam popaprańców?
Cholera no, nikt nie mówił, że będzie łatwo. Pfff, kota sobie w końcu kupię.
Pograjmy
czerwiec 13, 2008I ciągle pada na Kaszubach. Przez tydzień nie miałem styczności z internetem, nadrabiam zaległości, jednak najciekawsze lektury zostawiam sobie na wieczór. Coś mi znowu chodzi po głowie i gram mało znaną piosenkę, tak ja pokazują panowie na filmie:
Niedawno byłem na próbie trójmiejskiego zespołu Feedback. Nawet zagrałem z nimi dwie piosenki. Jezu na gitarze, uwielbiam grać na gitarze. Z sześciostrunowym elektrykiem czuję się bardziej naturalnie niż z basem. Feedback poszukują dodatkowego gitarzysty. Ja im nie pomogę. Kiedyś powiedziałem, że creamer będzie ostatnim zespołem, w którym gram. Może kiedyś obie kapele zagrają razem. Dobrze mi z CRM nawet jeżeli uwielbiają zmieniać basistów. Będę regularnie zaglądał na próby Feedback i jeździł na koncerty. No i proszę o kontakt samotnych wioślarzy z okolic trójmiasta i Kartuz.
Unos, dos, tres, catorce!
Turn it up loud, captain!
Nara.
Dżizas…
maj 27, 2008Kartuzy nie są już stolicą Kaszub. Zrzeszenie Kaszubsko Pomorskie zdecydowało, że miano stolicy będzie nosił Gdańsk. No kurwa. Brawa dla panów w garniturach.
Trzy miesiące temu kupiłem kabel do gitary. Musiałem kupić, bo wszystkie moje kable odmówiły współpracy z instrumentami i wzmacniaczami. Zaszalałem i wybrałem produkt firmy Fender. Instrumenty, nagłośnienie i akcesoria tej firmy uchodzą za najlepsze na rynku. Na początku kwietnia mój wzmacniacz zaczął się dziwnie zachowywać, okazało się, że wszystkie wzmacniacze na których gram charczą. Kabel przestał działać. Najdroższy jaki miałem… Chińskie szity potrafią działać latami a Fender nie wytrzymał kwartału.
Kupiłem więc inne kable i na razie działają ok.
Dzisiaj dostałem przesyłkę pocztową od… Fendera. Zdziwiłem się. Czyżby wielkie F chciało mnie oficjalnie przeprosić za zjebany kabel? Z koperty wyskoczyła książeczka ze Stonesami na okładce - zapowiedź wersji IMAXowej filmu “Rolling Stones w blasku świateł”, którego premiera nastąpiła 4 kwietnia br. Cała książeczka nie miała nic wspólnego z z nowa produkcją Scorsese, była katalogiem prezentującym nowe wynalazki Fendera.
Co ciekawego jest w nowej serii Stratocastera? Opiszę to kiedyś. Wracając do IMAXa o Stonesach - jak weszło U2 3D zastanawiałem się - dlaczego do diabła U2 a nie np Rolling Stones (że o Nirvanie nie wspomnę :D)?
Urlop z Creamerem :)
maj 23, 2008Legenda ludowa!
maj 17, 2008Raz, dwa, trzy, cztery!
Odpływa już ostatni statek stąd
Nikt się potem nie zabierze, będzie lament i łamanie rąk
Tak dzisiaj tu została zabita demokracja
Jacyś ludzie wyrzucili ją do ubikacji
Ta kraina to ruina, pies obdarty flaki żre
Wiecznie zły menelich pragnie bić po twarzy mnie
Bo nie jestem z tych stron, a to bardzo źle rokuje
Jego wizji świata i ja zaraz to poczuję
To nie moje są słowa
A to legenda ludowa
A to nie moje są słowa
A to legenda ludowa
Odlatuje już ostatni samolot z tych stron
Każdy kto chce się zabrać ma zostawić swój dom
Tak dzisiaj tu została zabita wolność słowa
Duch jej ze strachu pod komodę się schował
Mimo to za granicami nadal reklama sławna
Przyjedź do nas - Twój samochód jest już tutaj od dawna
Radykalna bandyterka rada sytuacją prawną
To ich tylko dobra wola, że ciebie nie napadną
To nie moje są słowa
To legenda ludowa
A to nie moje są słowa
To legenda ludowa
Odchodzi już ostatni mędrzec stąd
Powietrze tu nieświeże i niezdrowy swąd
Tak dzisiaj tu została zabita republika
W pałacu soldateska sra na złotych nocnikach
Odchodzi już ostatni sprawiedliwy stąd
Nikt o tym nie wie nic bo i wiedzieć to skąd
Zarosną te place i domy bardzo łatwo
Jest tak przyjęte, że ostatni gasi światło
To nie moje są słowa
To legenda ludowa
To nie moje są słowa
To legenda ludowa
To nie moje są słowa
To legenda ludowa
To nie moje są słowa
To legenda ludowa
A to nie moje są słowa
To jest legenda ludowa
A to nie moje są słowa
To legenda ludowa…
Las maquinas de la muerte, oto idzie on…
Łysy nie ma już ospy!
Las maquinas de la muerte
maj 17, 2008Różowe (kurwa) okulary.
Kurwa
Johnny Rotten, wokalista zespołu Sex Pistols narzekał na uniformizację punka. “Noszą skórzane kurtki, glany, irokezy. Kogo w naszych czasach było stać na skórę i stylizację? Wtedy punk nie miał symboli. Jedyną ideologią punka był brak ideologii”.
Kiedyś uwielbiałem punka. Reprezentanci tej muzyki i subkultury udowadniali, że można grać bez znajomości gam, alikwotów itd. Zacząłem interesować sie punkiem na początku lat 90-tych, kiedy ukazał się “didełoklip” zespołu Kult, pt. Baranek. Jednak od tamtego czasu sporo się zmieniło. Ci, którzy chcięli udowodnić wolność formy zniknęli a na ich miejsce pojawili się propagatorzy wolności treści. Teraz punk udowadnia, że sztuką jest chamstwo a znajomość trzech akordów jest wiedzą muzyczną. Zdolność obsługiwania stroika czyni punka bogiem.
W praktyce:
Punkowy perkusista napierdala perkusję!
Basista gra dwa dźwięki, przy tym liczy do dwóch (jest to już jakiś rytm).
Nic to, bo gitarzysta i tak ich nie słucha. Ustawia się w szpanerskiej pozie i udaje, że umie grać.
Wokalista też nic sobie nie robi z całej sytuacji - przeklinać do mikrofonu zawsze można.
Po godzinie takiego “grania” (nie ma siły, zawsze…) wejdzie ktoś, kto powie: “ale wy zjebanie gracie. Nie dość, że nierówno to jeszcze niespójnie”. Wtedy punk stwierdza “a k…, ch…, p… to. Jutro spróbujemy.” Po czym cały band idzie się upić. Każda kolejna próba wygląda podobnie.
No tak. Tak to odbieram. Najbardziej nie lubię takiej specyficznej głupoty… Na przykład jak ktoś użala się, że nie wygrywa w totka a nie wspomina słowem, iż nigdy nie zagrał. Tak samo kapela, której nigdzie nie wpuszczają. trudno być zapraszanym, jeżeli nie umie się grać i stosuje się kurwę zamiast przecinka. Nie lubię też wstawać rano (wybudzać się ze snu) i nie lubię gdy ktoś przemalowuje innym ich świat.
Różowe okulary
Wyobraź sobie małe dziecko. Ty jesteś tym dzieckiem. śliczne z ciebie maleństwo. Nie posiadasz jeszcze specjalnie dużej świadomości, mądrości, wiedzy… zbiór spraw, które rozumiesz jest znacznie mniejszy od zbioru rzeczy nierozumianych. Generalnie rozróżniasz tylko kilka podstawowych stanów. Można to uogólnić - wiesz kiedy jest Ci dobrze, a kiedy źle. Nie wiem w jakim jesteś wieku ale to nie szkodzi - Ty też nie masz o tym bladego pojęcia.
Obok Ciebie pojawia się ktoś obcy, wręcza Ci kostkę czekolady. Próba organoleptyczna wypada nadzwyczaj dobrze - lubisz czekoladę (jak większość dzieci). W momencie, kiedy udało Ci się poznać ten smak - pojawia się mama. Przecież ufasz mamie i kochasz ją najbardziej. Niestety ta zaufana osoba odbiera Ci czekoladę. No i… koniec w sumie. Dobra, wyłaź. Wracaj już do swojej dorosłej postaci.
Postępowanie matki nie wymaga uzasadnienia, ale jako maleństwo dane Ci było doświadczyć rozczarowania i zaskoczenia a przede wszystkim zdziwienia “to kto tu jest po mojej stronie?”.
Bywa, że i dorośli ludzie chcą w coś wierzyć i trzymać się pewnego wzorca. Osoby, które kochamy postrzegamy raczej pozytywnie. Wszyscy wiemy, że nie ma ludzi bez wad (i be zalet!). Najczęściej jesteśmy też świadomi tego jakie wady mają nasi bliscy, ale nie koniecznie. Może zdarzyć się tak, że czegoś nie wiemy, nie mamy pojęcia o jakimś drobiazgu. Taka niewiedza bywa dobra. Życie w nieświadomości często jest łatwiejsze.
Informator.
Wg prawa Murphy’ego problem pojawia się zawsze wtedy, gdy możemy ponieść największe straty. Właśnie w najtrudniejszych momentach pojawia się osoba, która stara się rozproszyć mroki niewiedzy. Uzyskujemy od niej informacje dotyczące luk w osobistym systemie wartości, wad osób bliskich (choć i tak będziemy je tolerować). Ogólnie zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego, że nie jest tak pięknie jakby się wydawało. Nie wiem jak Ty, ale takie nowinki raczej mnie nie ruszają. Generalnie i tak są w większości fałszywe a te prawdziwe to drobiazgi niewarte uwagi. To, co mnie tak na prawdę boli to sam fakt przekazania informacji.
Dlatego mam małą prośbę. Jeżeli nie mamy do przekazania faktów na prawdę istotnych - darujmy sobie uświadamianie innych. Matrix, w którym żyje człowiek został zaprojektowany specjalnie dla niego i nie powinno się wyciągać kabla, jeżeli człowiekowi jest dobrze. Lubie moj swiat takim, jaki jest i nie jestem przystosowany do życia w innych wymiarach rzeczywistości.
Jeżeli masz coś do powiedzenia to milcz.
Z punka się wyrasta i czasem trzeba zacząć zachowywać się poważnie. Malo mnie obchodzi kto co myśli, jeżeli myślenie jest niedojrzałe lub i skrajnie nieobiektywne. Zbędne informacje to maszyny śmierci, trudno sobie wyobrazić jak bardzo skuteczne…

Opublikował/a Przemo




