Różowe (kurwa) okulary.
Kurwa
Johnny Rotten, wokalista zespołu Sex Pistols narzekał na uniformizację punka. “Noszą skórzane kurtki, glany, irokezy. Kogo w naszych czasach było stać na skórę i stylizację? Wtedy punk nie miał symboli. Jedyną ideologią punka był brak ideologii”.
Kiedyś uwielbiałem punka. Reprezentanci tej muzyki i subkultury udowadniali, że można grać bez znajomości gam, alikwotów itd. Zacząłem interesować sie punkiem na początku lat 90-tych, kiedy ukazał się “didełoklip” zespołu Kult, pt. Baranek. Jednak od tamtego czasu sporo się zmieniło. Ci, którzy chcięli udowodnić wolność formy zniknęli a na ich miejsce pojawili się propagatorzy wolności treści. Teraz punk udowadnia, że sztuką jest chamstwo a znajomość trzech akordów jest wiedzą muzyczną. Zdolność obsługiwania stroika czyni punka bogiem.
W praktyce:
Punkowy perkusista napierdala perkusję!
Basista gra dwa dźwięki, przy tym liczy do dwóch (jest to już jakiś rytm).
Nic to, bo gitarzysta i tak ich nie słucha. Ustawia się w szpanerskiej pozie i udaje, że umie grać.
Wokalista też nic sobie nie robi z całej sytuacji - przeklinać do mikrofonu zawsze można.
Po godzinie takiego “grania” (nie ma siły, zawsze…) wejdzie ktoś, kto powie: “ale wy zjebanie gracie. Nie dość, że nierówno to jeszcze niespójnie”. Wtedy punk stwierdza “a k…, ch…, p… to. Jutro spróbujemy.” Po czym cały band idzie się upić. Każda kolejna próba wygląda podobnie.
No tak. Tak to odbieram. Najbardziej nie lubię takiej specyficznej głupoty… Na przykład jak ktoś użala się, że nie wygrywa w totka a nie wspomina słowem, iż nigdy nie zagrał. Tak samo kapela, której nigdzie nie wpuszczają. trudno być zapraszanym, jeżeli nie umie się grać i stosuje się kurwę zamiast przecinka. Nie lubię też wstawać rano (wybudzać się ze snu) i nie lubię gdy ktoś przemalowuje innym ich świat.
Różowe okulary
Wyobraź sobie małe dziecko. Ty jesteś tym dzieckiem. śliczne z ciebie maleństwo. Nie posiadasz jeszcze specjalnie dużej świadomości, mądrości, wiedzy… zbiór spraw, które rozumiesz jest znacznie mniejszy od zbioru rzeczy nierozumianych. Generalnie rozróżniasz tylko kilka podstawowych stanów. Można to uogólnić - wiesz kiedy jest Ci dobrze, a kiedy źle. Nie wiem w jakim jesteś wieku ale to nie szkodzi - Ty też nie masz o tym bladego pojęcia.
Obok Ciebie pojawia się ktoś obcy, wręcza Ci kostkę czekolady. Próba organoleptyczna wypada nadzwyczaj dobrze - lubisz czekoladę (jak większość dzieci). W momencie, kiedy udało Ci się poznać ten smak - pojawia się mama. Przecież ufasz mamie i kochasz ją najbardziej. Niestety ta zaufana osoba odbiera Ci czekoladę. No i… koniec w sumie. Dobra, wyłaź. Wracaj już do swojej dorosłej postaci.
Postępowanie matki nie wymaga uzasadnienia, ale jako maleństwo dane Ci było doświadczyć rozczarowania i zaskoczenia a przede wszystkim zdziwienia “to kto tu jest po mojej stronie?”.
Bywa, że i dorośli ludzie chcą w coś wierzyć i trzymać się pewnego wzorca. Osoby, które kochamy postrzegamy raczej pozytywnie. Wszyscy wiemy, że nie ma ludzi bez wad (i be zalet!). Najczęściej jesteśmy też świadomi tego jakie wady mają nasi bliscy, ale nie koniecznie. Może zdarzyć się tak, że czegoś nie wiemy, nie mamy pojęcia o jakimś drobiazgu. Taka niewiedza bywa dobra. Życie w nieświadomości często jest łatwiejsze.
Informator.
Wg prawa Murphy’ego problem pojawia się zawsze wtedy, gdy możemy ponieść największe straty. Właśnie w najtrudniejszych momentach pojawia się osoba, która stara się rozproszyć mroki niewiedzy. Uzyskujemy od niej informacje dotyczące luk w osobistym systemie wartości, wad osób bliskich (choć i tak będziemy je tolerować). Ogólnie zaczynamy sobie zdawać sprawę z tego, że nie jest tak pięknie jakby się wydawało. Nie wiem jak Ty, ale takie nowinki raczej mnie nie ruszają. Generalnie i tak są w większości fałszywe a te prawdziwe to drobiazgi niewarte uwagi. To, co mnie tak na prawdę boli to sam fakt przekazania informacji.
Dlatego mam małą prośbę. Jeżeli nie mamy do przekazania faktów na prawdę istotnych - darujmy sobie uświadamianie innych. Matrix, w którym żyje człowiek został zaprojektowany specjalnie dla niego i nie powinno się wyciągać kabla, jeżeli człowiekowi jest dobrze. Lubie moj swiat takim, jaki jest i nie jestem przystosowany do życia w innych wymiarach rzeczywistości.
Jeżeli masz coś do powiedzenia to milcz.
Z punka się wyrasta i czasem trzeba zacząć zachowywać się poważnie. Malo mnie obchodzi kto co myśli, jeżeli myślenie jest niedojrzałe lub i skrajnie nieobiektywne. Zbędne informacje to maszyny śmierci, trudno sobie wyobrazić jak bardzo skuteczne…